MÓWIĄCE KAMIENIE

Rezerwat Cisów Staropolskich im. Leona Wyczółkowskiego w Wierzchlesie

zdjecie


Celem ochrony w rezerwacie jest zachowanie ze względów naukowych i dydaktycznych naturalnego
stanowiska cisa, gatunku ustępującego obecnie z naszych lasów, a stanowiącego niegdyś ich stały element składowy. Jest jeden z najstarszych rezerwatów w Europie i najstarszy w Polsce. Największą ciekawostka rezerwatu są rosnące w nim cisy pospolite. Najbardziej wiekowe okazy, najstarsze w kraju, liczą sobie prawie 700 lat. Nie ma innego miejsca w Polsce, w którym byłoby więcej drzew tego typu. Trudno dziś zobaczyć cisy w stanie naturalnym - w rezerwacie znajduje się ich aż 3559. Rezerwat cisów objęty jest ścisłą ochroną co oznacza, że całkowicie zabroniona jest ingerencja człowieka W warunki życia organizmów i funkcjonowanie ekosystemów, nie planuje się żadnych zabiegów poza ochroną przed nienaturalnymi zmianami.
Dziś rezerwat W Wierzchlesie zajmuje powierzchnię l16,90 ha i poza skupiskiem cisów obejmuje również pobliski las i łąki oraz jezioro Mukrz. Oprócz cisów na uwagę zasługują rośliny chronione, które spotkać możemy na jego terenie: lilia złotogłów, wawrzynek wilczełyko czy storczyk kruszczyk szerokolistny.

W 1841 r. miejscowy nadleśniczy określił rosnące na wierzchleskim uroczysku cisy jako „obiekty szczególnie interesujące dla leśników, myśliwych i badaczy przyrody” . Skupisko cisów stawało się miejscem popularnym i coraz częściej w swoich zapiskach wspominali o nim leśnicy, przyrodnicy i turyści. Szczególnym sentymentem zapałał do niego nadleśniczy Wilhelm von Bock – właściwy twórca wierzchleskiego parku.

Gdy po I wojnie światowej tereny Pomorza wróciły w granice Polski, skupiskiem cisów w Wierzchlesie zajęli się troskliwie leśnicy i naukowcy. W latach 1928-1934 przeprowadzono dokładne inwentaryzacje drzewostanu. Największe jednak zasługi, jeśli chodzi o popularyzację wierzchleskiego parku należą nie do przyrodników, a do artysty, który z niezwykłej atmosfery uroczyska czerpał natchnienie, a rosnące na nim drzewa uwiecznił na wielu swoich pracach. Mowa o Leonie Wyczółkowskim. Do Wierzchlasu trafił on po raz pierwszy w 1926 roku i później wielokrotnie wracał do miejsca, które sam nazwał „Świętym Gajem”. Owocem tych wypraw jest ponad 100 obrazów, litografii i rysunków. Wyczółkowski uwiecznił na nich drzewa, którym nadawał imiona: „Chrobry”, „Orzeł” czy „Siostrzane Sosny”.
Nagrałeś ciekawą trasę w Borowiackich Szlakach?
dodaj
Chcesz dodać ciekawy obiekt do Borowiackich Szlaków?
dodaj
Znasz interesującą historię o Borowiackich Szlakach?
dodaj