MÓWIĄCE KAMIENIE

Kamienica A. D. 1432- wieś o tradycjach szlachecko-ziemiańskich

zdjecie


Pod rokiem 1432 znajdujemy wzmianki historyczne potwierdzające istnienie Kamienicy. W drugiej połowie XVI w., obok dawnych właścicieli wsi (Prusieckich, Węgierskich i Pląskowskich) pojawili się nowi. Wśród nich byli: Wawrzyniec Myślęcki z Myślęcina w powiecie gnieźnieńskim, Stanisław Radzimski, Marcin Będorski z Bendorzyna w powiecie płockim oraz Maciej Wałdowski z pobliskiego Wałdowa. Jednak przeważającą część dóbr zgromadził Adam Żaliński z Bysławka w powiecie tucholskim.
Po nim dobra te odziedziczyła córka Anna Żalińska, żona Janusza Witosławskiego. Następnie dobra te przejął syn Władysław Witosławskich. Z rąk tej rodziny Kamienica przeszła w ręce Działyńskich, a następnie Raczyńskich. Po bezpotomnej śmierci Jana Karola Raczyńskiego dobra kamienickie przypadły jego braciom. Tym, który zamierzał je przejąć w całości był Michał Kazimierz Raczyński. Wykupywanie od pozostałych spadkobierców rozpoczął w 1701 r. Oprócz Kamienicy, Pruszcza i Bagienicy przedmiotem starań był folwark w Pieńkowie, młyn w Motylu oraz, znajdujące się w rejonie ujścia Sępolenki do Brdy, pustkowie Łachowo. Proces scalania dóbr zakończył w 1714 r. powiększając je o tak zwaną „Przepałkowską” część Małej Kloni. W 1727 r. upoważniony przez niego syn Leon zawarł kontrakt sprzedaży całej majętności ze starostą białobórskim Ernestem Weyherem (Weiherem). Weyherowie posiadali Kamienicę w latach 1727 – 1763. Pierwszym właścicielem był wspomniany starosta białobórski, a następnie jego syn Franciszek Teodor. Tenże sprzedał majątek podkomorzemu Jego Królewskiej Mości Ottonowi Ernestowi Keyserlingowi. Przedmiotem kontraktu była Kamienica, Pruszcz, Bagienica, część Małej Kloni oraz młyn Motyl. W latach 1781 – 1789 jako właściciel widnieje pułkownik Wojsk Polskich Karol Gruszczyński (Carl Ernst von Rosenberg Gruszczyński). W 1791 r. dobra należały do Carla Friedricha von Heiden. Taki stan posiadania zachował się do początku XIX w. Z zachowanych materiałów archiwalnych wynika, iż z pewnością posiadał on ten majątek w latach 1791 – 1804. W 1804 r. jako właściciel występuje Loescher. Według zapisu z 1817 r. Kamienica od kilkunastu lat była administrowana przez państwo pruskie. Kolejni posiadacze dóbr wymieniani są począwszy od 1823 r. Byli nimi: Grammatz (1823), Gropp (1825), Borowski (1827). W latach 1826 - 44 folwark w Kamienicy, cegielnię, rewiry leśne oraz wypalarnię wapna znajdującą się nad Sępolenką w pobliżu dawnej leśniczówki Wapiennik (niem. Kalkofen) dzierżawił najwyższy urzędnik kameralny (Oberamtmann) Brandt. W kwietniu 1844 r. dobra kamienickie stały się własnością Hermana Krause i Rudolfa Rasmusa. W 1852 r. majątek nabył kupiec Sigmund Landesmann, który scedował prawo własności na hrabiego Hansa Karla Albrechta von Königsmarcka. Po nim właścicielem Kamienicy został jego syn, hrabia Karl Hans von Königsmarck.
W 1893 r. dobra kamienickie obejmowały ponad 2506 ha. Zgodnie z danymi z 1912 r. majątek liczył 3008 ha, w tym lasy - 1924 ha, pola uprawne 874 ha, pastwiska 115 ha, łąki 52 ha, nieużytki 29 ha, wody 14 ha. Hodowano owce (1200 sztuk), bydło (336 sztuk, w tym 142 krowy), trzodę chlewną (300 sztuk) oraz konie (70 sztuk). Działała także mleczarnia i wytwórnia serów.
Po powrocie Pomorza Gdańskiego do Polski Kamienica została zarejestrowana jako własność niemiecka. Wynikało to z faktu, iż jej dotychczasowy właściciel nie urodził się na tym terenie, ani nie mieszkał na nim na stałe od 1 stycznia 1908 r. do 10 stycznia 1920 r. Na mocy ustawy likwidacyjnej z 15 lipca 1920 r. majętność została przeznaczona do dobrowolnej lub przymusowej likwidacji. Od 1920 r., przez dwa lata, wszelkie kontrakty kupna - sprzedaży takich majątków musiały być zatwierdzane przez Komitet Likwidacyjny. 11 lutego 1922 r. majątek kupiła Antonina z Chłapowskich Górska dla swoich synów, Jana i Franciszka. Komitet likwidacyjny zatwierdził tę transakcję 11 kwietnia 1923 r.
Przed Górskimi stanął cały szereg problemów związanych z gospodarstwem, które było zaniedbane oraz ubogie w inwentarz. W możliwie krótkim czasie dokonano niezbędnych napraw budynków gospodarczych. Prac remontowych wymagał także pałac. Przeważnie własnym systemem gospodarczym starano się zlikwidować zastane niedogodności. Miejscowy stolarz zrobił meble, wymieniono okna, pomalowano ściany, odnowiono podłogi. Na ścianach pojawiły się obrazy przywiezione przez Antoninę z Chłapowskich Górską z Poznania: dzieła Chełmońskiego, Malczewskiego, Michałowskiego, Tetmajera, Mehoffera i Wyczółkowskiego.
Według wykazu z 1932 r. dobra kamienickie liczyły 3001 ha, 47 arów i 39 m². W tym było 1950 ha lasu, z czego 40 ha rozparcelowanych. Obszar uprawny obejmował 836,94 ha. Z tego 612 mórg dzierżawił Leon Dykier z Pruszcza (dane z 1927 r.). Majątek posiadał młyn na Kamionce o przemiale 9500 centnarów. Znajdująca się w nim turbina wytwarzała prąd elektryczny, dzięki któremu uruchamiano pompy dostarczające wodę do pałacu i stajen. W celu przewożenia większej masy towarowej jak i produktów rolnych korzystano z zbudowanej na początku XX w. bocznicy kolejowej, która była połączona z kolejką polną służącą do transportowania żwiru oraz buraków cukrowych. W gospodarstwie uprawiano żyto, jęczmień, pszenicę, owies, ziemniaki, lucernę, buraki cukrowe, łubin, groch, rzepak. Rozwinęła się hodowla koni, rasowych krów oraz owiec. Jan Górski założył nowoczesne gospodarstwo rybne, wówczas największe w powiecie tucholskim. Projektując je korzystał z konsultacji specjalisty, inżyniera Mizerskiego. Na powierzchni 70 ha głównie hodowano karpie i liny.
Ważnym elementem gospodarki majątku ziemskiego w Kamienicy był las. Rozciągał się wzdłuż Brdy między jej dwoma dopływami Sępolenką i Kamionką. Zajmował powierzchnię 2219,38 ha. W tym ponad 1979 ha przeznaczone było na produkcję masy drzewnej. Grunty orne i osady zajmowały 16,36 ha, łąki i pastewniki 52,49 ha, bagna, rowy i wody 109,11 ha, drogi 61,72 ha. Podzielony był na 78 oddziałów o powierzchni około 25 ha każdy. Oddzielną jednostkę oddziałową stanowiła tak zwana „Parowa” (o powierzchni ponad 51 ha), która była najdalej na północ wysuniętą częścią kamienickiego lasu. W jej pobliżu znajdował się tak zwany „Park” (o powierzchni ponad 50 ha), który bezpośrednio przylegał do głównego kompleksu leśnego.
Jan Górski brał aktywny udział w życiu społecznym regionu. W 1929 r. był członkiem Sejmiku Powiatowego w Tucholi. W wyborach, które odbyły się 12 lipca 1939 r. został wybrany radnym Rady Powiatowej. Działał także w Towarzystwie Rolniczym Powiatowym z siedzibą w Tucholi. W 1937 r. był jego wiceprezesem, jednocześnie sprawując funkcję prezesa Sekcji Ziemiańskiej. Piastował urząd podwójciego gminy Gostycyn. Był również delegatem z Pomorza i Poznańskiego do Komisji Związku Izb i Organizacji Rolniczych w Warszawie. W 1935 r. kandydował na posła do Sejmu z Okręgu Wyborczego nr 103 w Chojnicach, który obejmował powiaty chojnicki, starogardzki, tczewski i tucholski. W 1937 r. został prezesem oddziału Ligi Morskiej i Kolonialnej na gminę Gostycyn. W swoich poglądach politycznych był bliski Obozowi Zjednoczenia Narodowego, ale formalnie do niego nie należał. Wstąpił do działającej w Warszawie Ligi Obrony Czci – organizacji, która swoim członkom zabraniała udziału w pojedynkach, nawet w charakterze sekundantów, zapewniając pomoc w polubownym załatwianiu wszelkich sporów. Wśród rolników popularyzował nowe metody hodowli jak i upraw. Spotykał się z nimi, zapraszał do Kamienicy.
Jan Górski był kolatorem (patronem) kościoła parafialnego w Pruszczu. Po pożarze wsi (1921) pomagał w remoncie plebanii oraz odbudowie świątyni. W 1928 r. ufundował dla niej największy dzwon. Jako patron podejmował w Kamienicy wizytujących parafię biskupów chełmińskich. W 1928 r. gościł Stanisława Wojciecha Okoniewskiego, a następnie Konstantego Dominika (1934). W pałacu kamienickim odbywały się także inne spotkania oficjalne. W związku z wizytacją poszczególnych gmin powiatu tucholskiego przebywał w nim starosta tucholski Jerzy Hryniewski i wojewoda pomorski Stefan Kirtiklis.
W swoich progach Teresa i Jan Górscy podejmowali wielu gości. Wśród nich był pisarz Józef Weyssenhoff oraz malarz Leon Wyczółkowski.
24 sierpnia 1939 r. wszystko się zmieniło. Do Kamienicy dotarły pierwsze karty mobilizacyjne, wśród nich dla Jana Górskiego. Na jego małżonkę spadły obowiązki związane z zarządzaniem w majątku, ewakuacją koni, a nade wszystko troską o bezpieczeństwo najbliższych. Ten trudny okres Teresa Górska utrwaliła na kartach wspomnień zatytułowanych „Rajd wojenny”.
1 września przed godziną 11.00, z rejonu Wielka Klonia – Bagienica, wkroczyły do Kamienicy niemieckie jednostki pancerne 6 pułku czołgów z 3 Dywizji Pancernej wchodzącej w skład XIX Korpusu Pancernego gen. Heinza Guderiana. Od rana ciszę przerywał latający nad okolicą niemiecki samolot zwiadowczy. Około 9.00 dało się słyszeć odgłosy walk pod Wielką Klonią, a kilka godzin później w lesie kamienieckim na odcinku Pruszcz - osada Hamer, w pobliżu której znajdował się most przez Brdę.
W Kamienicy nie było wojsk polskich. Czołgi przejechały przez most drogowy na Kamionce. Kierowały się ku wiaduktowi kolejowemu linii Pruszcz Bagienica – Tuchola, który niczym brama prowadził dalej, na przedpola Gostycyna. W tym czasie 1. batalion 34 Pułku Piechoty 9 Dywizji Piechoty Armii „Pomorze” wkraczał do wsi z kierunku Piły Młyna. Dowódca batalionu, major Stanisław Wojtaszewski, wobec zastanej sytuacji wydał rozkaz powstrzymania zbliżających się sił wroga. Działka przeciwpancerne zajęły stanowiska między domami i otworzyły ogień do czołgów, które już przejechały pod wiaduktem. Dwa z nich zostały unieruchomione. Pozostałe 7 wycofało się za nasyp kolejowy. Kiedy dotarły główne siły polskiego batalionu obsadzono południowy skraj Gostycyna, przy drodze do Kamienicy. Wiadukt zabarykadowano ściętymi drzewami, sprzętem rolniczym i deskami. Około godziny 14.00 Niemcy podciągnęli do Kamienicy około dwóch dywizjonów artylerii. Po silnej nawale ognia wznowili natarcie piechoty wsparte bronią pancerną. Atak ponownie został zatrzymany. Po ściągnięciu z przedpola unieruchomionych czołgów rozpoczęło się ostrzeliwanie polskich stanowisk. O zaciętości polskiej obrony świadczy zapis w kronice 3 Dywizji Pancernej: „ (…) II baon 6 pułku czołgów posuwał się dość wolno naprzód. Każde polskie gniazdo oporu musiało być osobno zwalczane.” Wieczorem Polacy zorganizowali wypad w kierunku Kamienicy w celu zniszczenia mostu na Kamionce. Zakończył się niepowodzeniem. Około północy mjr Wojtaszewski otrzymał rozkaz wycofania się za Brdę przez most w Pile, który po przeprawieniu się jednostek polskich stacjonujących na prawym brzegu rzeki 2 września około godziny 10.00 został wysadzony. W wyniku walk w rejonie Kamienica – Gostycyn poległo 6 żołnierzy polskich, około 10 odniosło rany.
Jan Górski, jako podoficer, miał przydział do żandarmerii wojskowej. Brał udział w kampanii wrześniowej. Poległ 27 września pod osadą Łuszczów Kolonia niedaleko Lublina. Teresa Górska wspomina tamten czas: „Janka nie ma, ani żadnej wieści o nim. Dopiero w rok potem dowiedziałam się, że poległ pod Lublinem (…) w ostatni dzień działań wojennych. Grób odnalazłam – ekshumacja dała mi stuprocentową straszną pewność! Trzeba dalej żyć samej! Rozpoczęła się okupacja. Teresa Górska przeżyła ją z dziećmi daleko od Kamienicy, w Woli Pękoszewskiej i Warszawie. Majątek kamienicki przejęła Rzesza Niemiecka. Administrował nim major rezerwy dr Schtrop. Na terenie majątku odbywały się półroczne szkolenia w ramach Reichsarbeitsdienst (RAD) dla członków hitlerowskiej organizacji młodzieżowej Hitlerjugend.
Początek okupacji hitlerowskiej zapisał się krwawym terrorem wymierzonym w ludność polską. Jedną z osób zaangażowanych w rozstrzeliwania na terenie powiatów tucholskiego i sępoleńskiego był Otton Krüger z Kamienicy. Przy jego karczmie 30 września 1939 r. zgromadzono aresztowanych Polaków z terenu gminy Gostycyn, aby ich potem przewieźć ciężarowymi samochodami do więzienia w Tucholi. On też przyczynił się do aresztowania, a następnie rozstrzelania w Radzimiu swojego zięcia Jana Nowakowskiego, leśniczego z Leontynowa. W Rudzkim Moście zamordowano pracownika stawów rybnych Leona Ryczka. Nadleśniczy z Pieńkowa Norbert Dutkiewicz zginął w obozie koncentracyjnym Auschwitz 20.10.1943 r. Ofiarą tej wojny był również leśniczy z Wapiennika Karl Lüpke. Tak ze swojej pamięci przywołuje tę postać ks. Zygmunt Zieliński, który wojenne lata dzieciństwa spędził w Pruszczu: „(...) Lüpke, starszy pan z długą białą brodą, z dubeltówką na ramieniu. Nieraz go spotykałem, kiedy pasłem krowy na skraju lasu. Do pasji doprowadzało go wpędzanie przez nas krów w kulturę dębu. Krzyczał wtedy pół po polsku, pół po niemiecku, zdejmował dubeltówkę z ramienia, wrzeszcząc: „pańdź ta krowa weg, bo ci w d... strzela“. Podobno, jak mi powiadał bardziej doświadczony kolega, miał nabój nabity solą. Praktycznie tego nie sprawdziłem. Ten Lüpke, zresztą nadzwyczaj porządny człowiek, któremu ze strony Polaków włos z głowy by nie spadł, z chwilą zbliżania się Rosjan zastrzelił swą córkę, która mu gospodarzyła, następnie zaś siebie. Mieszkał zupełnie na odludziu w lesie, czegóż mógł się spodziewać, zwłaszcza dla córki, której los byłby straszny, jak tego doświadczyło wiele niewiast, tak Niemek, jak i Polek.”
Kamienica została wyzwolona w wyniku ofensywy 70 Armii II Frontu Białoruskiego. Po ciężkich walkach o Pruszcz wojska radzieckie sforsowały umocnienia polowe w rejonie Kamienicy, aby 11 lutego 1945 r. wkroczyć do wsi. W trakcie walk poległo 70 żołnierzy Armii Czerwonej. Pochowano ich w pobliżu cmentarza ewangelickiego. 20 listopada 1946 r. przeniesiono tam także ciała żołnierzy radzieckich poległych w walkach w rejonie Wielkiej Kloni. W 1947 r. szczątki ich ekshumowano i pochowano w zbiorowych mogiłach w Tucholi.
Wydarzenia kolejnych dni po wyzwoleniu zamieniały radość zwycięstwa w gorycz, smutek i strach. Rozpoczęły się aresztowania mieszkańców powiatu tucholskiego. Przez obozy przejściowe w Koronowie i Działdowie wywożono ich na Ural. Wśród nich był Jan Kuligowski z Kamienicy, który zmarł w marcu 1945 r. w Działdowie.
Rzeczywistość powojenna różniła się od tej sprzed 1939 r. Właściciele ziemscy mieli zakaz powrotu do swojej własności. Teresa Górska własnym koniem i wozem przejechała w okolice Poznania. Zamieszkała w Puszczykowie Starym. Utrzymywała się z przewożenia wozem różnych towarów. W latach 1946 – 1951 mieszkała w Bydgoszczy, skąd przeprowadziła się do Poznania. Zarabiała na życie przepisywaniem na maszynie. Zmarła w Poznaniu w 1990 r.
Do lutego 1946 r. majątek w Kamienicy administrowany był przez wojsko radzieckie. Stał się przedmiotem grabieży, dewastacji i bezmyślnej eksploatacji. Następnie wszedł w skład Państwowych Nieruchomości Ziemskich. 1 lipca 1949 r. na bazie dawnego majątku powołano Państwowe Gospodarstwo Rolne.
W II połowie XIX w. w Kamienicy istniała jedyna na Pomorzu Gdańskim ochronka dla dzieci prowadzona przez Siostry Służebniczki ze zgromadzenia założonego przez błogosławionego Edmunda Bojanowskiego. W 1870 r. ówczesny właściciel dóbr hrabia Karl Hans von Königsmarck rozpoczął starania w celu utworzenia ochronki dla dzieci w wieku przedszkolnym. Po trzech latach sprowadził do Kamienicy Siostry Służebniczki. Przybyły z położonego w Wielkopolsce Jaszkowa. Były to: Marianna Weiwut, Łucja Stör i Balbina Masłek. Przywiozła je ówczesna przełożona generalna Matka Elżbieta Szkudłapska. W swoich notatkach zapisała na ten temat następującą uwagę: „W roku 1873 otworzone zostały dwa domy nowe, t. j. w Borkowie w styczniu, w Kamienicy na pograniczu Prus Zachodnich u Hrabiego Königsmarka, żona jego troskliwie zajmowała się ochronką. ”
Działalność sióstr została przerwana w połowie 1875 r. Zgodnie z tak zwanymi „ustawami majowymi” wydanymi przez sejm pruski (Landtag) likwidacji miały ulec wszystkie zgromadzenia zakonne oprócz tych, które zajmowały się pielęgnacją chorych. W związku z tym, iż siostry nie przerwały swojej działalności zostało to na nich wymuszone urzędowo.
   
Nagrałeś ciekawą trasę w Borowiackich Szlakach?
dodaj
Chcesz dodać ciekawy obiekt do Borowiackich Szlaków?
dodaj
Znasz interesującą historię o Borowiackich Szlakach?
dodaj