MÓWIĄCE KAMIENIE

Legenda o kościelnym dzwonie, Św. Stanisławie, który nie chciał opuścić swojego miejsca

Informacje o miejscu
Wielki Mędromierz

zdjecie

W kościele we Wielkim Mędromierzu, przed I wojną światową, znajdowały się dwa dzwony. Jeden nosił imię św. Stanisława, a drugi św. Anny. Podczas wojny władze zdecydowały, iż ów pierwszy, większy dzwon zostanie zabrany na cele wojenne. I tak pewnego dnia z Tucholi przyjechał na wozie żandarm z ludźmi, którzy mieli zdemontować dzwon. Wóz ustawili tuż przy dzwonnicy, która stała obok kościoła. Nie pomogły protesty i płacz zgromadzonych mieszkańców. Gdy ładowano dzwon na wóz niektórzy płakali, a żandarm spoglądał na wszystkich swoim groźnym wzrokiem zdając się mówić, aby nikt nawet nie pomyślał o przeszkodzeniu mu w wykonaniu tego ważnego zadania.
Załadowany wóz ruszył, ciągnięty przez dwa konie. Wszystko przebiegało bez przeszkód aż do chwili, gdy zbliżono się, w okolicy Jeleńcza, do granicy parafii. Nagle konie gwałtownie się zatrzymały. Woźnica krzyczał na nie, smagał batem. Idący obok żandarm uderzył je nawet kolbą od karabinu. A one stały jakby wryte w ziemię. Wreszcie żandarm wpadł na pomysł, aby rozbić dzwon. „Chociaż w kawałkach, ale zaniosę go do Tucholi!” – zakrzyknął. Na jego rozkaz pochwycili więc wszyscy kamienie z pól i z całej siły zaczęli uderzać w dzwon. I rzeczywiście, gdy pękł konie natychmiast i bez kłopotów ruszyły dalej. Od tej pory ludzie w Wielkim Mędromierzu opowiadają jak to ich dzwon nie chciał opuścić za życia swojej parafii.
Nagrałeś ciekawą trasę w Borowiackich Szlakach?
dodaj
Chcesz dodać ciekawy obiekt do Borowiackich Szlaków?
dodaj
Znasz interesującą historię o Borowiackich Szlakach?
dodaj